Z wielu definicji rodziny wyłaniają się istotne, wspólne elementy które są dla niej charakterystyczne: pokrewieństwo, zamieszkiwanie pod wspólnym dachem, wzrastanie w tych samych wartościach i zwyczajach czy wytworzenie się szczególnej więzi. Oczywistym jest, że rodzina jest najlepszym miejscem dla harmonijnego rozwoju tworzących ją osób. Ale tylko rodzina zdrowo funkcjonująca, czyli taka, gdzie istnieją: zdrowe przywiązanie (rodzicu przyjmij do siebie wiadomość, że dziecko to nie Twoja własność i pozwól mu na własne wybory), uczucia niezależnie czy pozytywne czy negatywne są akceptowane (tak, mamy prawo się złościć). Odpowiedzialny i świadomy rodzic wie, że uczucia są ważne i że należy o nich rozmawiać. Zdrowa rodzina to taka, w której wiemy jak sobie radzić ze stresem, więc Rodzicu pomyśl czy wszystkie zajęcia w których uczestniczy Twoje dziecko są mu potrzebne? Jakim kosztem dla niego to się odbywa? Czy naprawdę je lubi? Zdrowa rodzina to rodzina bez nałogów- to w sumie oczywiste, prawda? ale z badań wynika, iż Polacy są w czołówce Europy pod względem spożycia alkoholu. Szacuje się, że w Polsce jest od 600 tys. do 800 tys. osób uzależnionych od alkoholu. Liczbę pijących nadmiernie i szkodliwie określa się na około trzy miliony. Czy kryzys postaw i wartości musi iść w parze z kryzysem rodziny?

Właśnie po to, by naświetlić problemy rodziny, trudności z jakimi się boryka na przestrzeni lat, zmian społecznych i ekonomicznych ustanowiony został Międzynarodowy Dzień Rodziny obchodzony corocznie w dniu 15 maja. (Rezolucja nr 47/237, wydana przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, 20 września 1993). Corocznie inicjatywa ta odbywa się pod innym motywem przewodnim. I tak np. roku temu, w 2018, hasło brzmiało: „Dwie godziny dla rodziny” – rodzice mogli wyjść z pracy wcześniej. Głównym celem akcji nie było skrócenie czasu pracy tego dnia – ale zainspirowanie pracodawców i pracowników, aby ten czas spędzić na dobrej rozmowie, wspomnieniach, poznawaniu się, wspólnym poszukiwaniu tożsamości swojej Rodziny i wzmacnianiu więzi rodzinnych. W roku 2019 hasło brzmi „Rodzinne podróże małe i duże” i zachęca do wspólnego spędzania czasu na świeżym powietrzu, w połączeniu ze zwiedzaniem i lekcją historii. Jak wielu rodziców dostaje przysłowiowej „gęsiej skórki” na myśl o wspólnym spędzaniu czasu ze swoją pociechą? (wiedzą najlepiej nauczyciele w świetlicy szkolnej). Przecież trzeba dziecku zorganizować czas, tak by się nie nudziło. Mieć alternatywny pomysł na wypadek niepogody. Trzeba się odciąć od mediów społecznościowych. Trzeba mieć czas i cierpliwość by cały dzień znosić dziecko z jego emocjami. Jak często dziś rodzice od tego uciekają, zamiast siebie i autentycznego zainteresowania dają im w ich rozumieniu „wszystko” – warunki materialne, spełniają zachcianki, kupują drogie gadżety, opłacają zajęcia dodatkowe i motywują do pracy słowami „ja tego w twoim wieku nie miałam” lub „masz wszystko – czego chcesz jeszcze?”. „Mieć czas dla dziecka – to początek wszelkiego wychowania” mówił Karl Hesselbacher. . Często więc mimo starań rodziców „coś nie wychodzi”, dziecko nie spełnia oczekiwań, nie jest odzwierciedleniem ich wizji rodzicielstwa. Rodzicielstwo naszych czasów i najmodniejszy styl wychowania mógłby nazywać się „Naprawcie mi dziecko!” Tak można często streścić słowa kierowane do wychowawcy w szkole, trenera na obozie, psychologa w poradni czy opiekunki. Zamiast poszukać istoty problemu, zamiast porozmawiać, przyjrzeć się temu jak nasze doświadczenia wpływają na nasze rodzicielstwo, zamiast wysłuchać… łatwiej oczekiwać natychmiastowej zmiany (w dziecku, oczywiście, nie w sobie).
Z życzeniami czasu dla siebie i swoich dzieci- nie tylko od święta.

PS. Wiecie już, dokąd pojedziecie na najbliższy weekend?

Agnieszka Siwińska – Iwańczyk