„Leniuszek, nieudacznik, ofiara – jak walczyć z wyuczoną bezradnością”

123
PEDAGOG

Otaczający nas świat nieustannie się zmienia, co wymaga także zmian od nas samych, rodziców, wychowawców, dzieci. Umiejętność adaptacji do zmieniających się warunków jest ważnym czynnikiem, który umożliwia kierowanie własnym życiem. Zaczynamy się tego uczyć już jako dzieci i trwa to zazwyczaj wiele lat. Sprzyjają temu oddziaływania wychowawcze prowadzone zarówno przez rodziców jak i nauczycieli. Brak umiejętności adaptacyjnych i modyfikacji własnych zachowań może być powodem bezradności i rezygnowania z realizacji zadań umożliwiających osiąganie poszczególnych, ustalonych celów, a w rezultacie sukcesu. Rolą rodziców i nauczycieli jest wspieranie i rozwijanie tych cech, które pozwalają znaleźć rozwiązanie problemu, wyjście z trudnych sytuacji, nie poddawanie się.

Wyuczona bezradność najczęściej kojarzy się z określoną postawą życiową – „ustawicznego nieudacznika”, „totalnego lenia”, „ofiary sytuacji, systemu”. Jak pierwszy człon nazwy wskazuje osiągamy ją w wyniku procesu uczenia się. Nikt bowiem nie przychodzi na świat z bezradnością. Nabywa ją, bądź nie, w wyniku oddziaływań środowiska, typu wychowania oraz pewnych specyficznych cech organizmu. W przypadku wyuczonej bezradności stopniowo tworzy się i utrwala pewien wzorzec zachowań. Nie zawsze i nie od razu przejawia się ona jako uogólniona postawa życiowa i nie zawsze obejmuje wszystkie obszary życia.

To właśnie rodzice jako pierwsi przyczyniać się mogą swoim zachowaniem do kształtowania się u dziecka większej lub mniejszej bezradności. Jeśli będą oni ograniczać dziecko we wszelkich jego działaniach, poszukiwaniach, aktywnościach lub bezpodstawnie ingerować w zachowanie, niewątpliwie będą rozwijać jeden z czynników sprzyjających wyuczonej bezradności. Warto zatem zachęcać dzieci, by brały udział w zajęciach, w których nie są najlepsze w grupie, aby zdobywały nowe doświadczenia (np. oswajały się z porażką, niepowodzeniem, uzyskaniem niezamierzonego efektu). Warto także powstrzymywać się czasem od oceniania wszystkiego, gdyż dziecko nauczy się oczekiwać aprobaty i niepewności w postępowaniu. Istotny jest także, jak wspomniałam wcześniej, styl wychowania oraz przyjmowanie pewnych stereotypów, w których utrwalony społecznie przekaz zniechęca do podejmowania wszelkich prób. Pokazuje on i często wyolbrzymia trudności. Komunikaty „nie mogę”, „nie potrafię”, „ja się do tego nie nadaję”, „to nie dla mnie”, „znów zrobiłeś źle”, „daj ja to zrobię lepiej”, „nigdy niczego nie zrobisz dobrze” są przekazami negatywnymi, które wywołują przykre emocje i oddalają od podjęcia próby rozwiązania problemu. Częste ich powtarzanie może być prostą droga do doprowadzenia młodego człowieka, do stanu wyuczonej bezradności.

Bezradność ma tendencję do poszerzania swojego zasięgu. To w dużej merze zależy od rodziców, wychowawców, nauczycieli, czy będą w stanie wyizolować obszar nieradzenia sobie dziecka jedynie na konkretną sferę np. naukę języków obcych, a uzmysłowią i utwierdzą je, że w innych sferach i dziedzinach możliwe jest odniesienie sukcesu.

Wyuczona bezradność może z czasem prowadzić do wykształcenia się postawy – życiowej ofiary. Dla jednych jest to wygodny sposób na życie, dla innych poważny problem, z którym chcieliby coś zrobić. Bo właśnie o jakości życia człowieka w dużym stopniu decydują ukształtowane nawyki. Proces ich kształtowania zaczyna się we wczesnym dzieciństwie, w drodze powtórzeń. Dlatego tak ważne są pierwsze lata życia dziecka. I tu aż ciśnie się na usta przysłowie „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Jeśli będziemy wnikliwie obserwować dzieci i wsłuchiwać się w ich potrzeby, jeśli znajdziemy czas na wspólna zabawę, rozmowę, poszukiwanie autorytetów, jeśli będziemy budować w dziecku właściwą samooceną, jeśli nauczymy je marzyć i sięgać po marzenia to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że nasze dziecko nie będzie nieudacznikiem. Ma za to szansę, aby realizować cele i podejmować życiowe wyzwania.

Wszystkim rodzicom i pedagogom życzę, aby ich zaangażowanie w proces wychowania przełożyło się na radość jaką może dać młody, zadowolony z życia człowiek, który nie boi się wyzwań i niepowodzeń.

Pamiętajmy, że „Dzieci są jak łódki: nie buduje się ich po to, aby stały w porcie, ale by wyruszyły na szerokie wody” (G. Pellegrino, 1994).